środa, 22 lipca 2015

Prolog





 Zaczynał się grudzień gdy Jack Frost znów wrócił do kwatery głównej strażników. Po walce z Mrokiem miał nadal przeczucie że to nie był koniec.Ciężko mu było na sercu. Nikomu tym nie powiedział. Frost nie umiał publicznie wyznawać swoich uczuć, nawet strachu.Wszyscy strażnicy to rozumieli, po tylu latach samotności białowłosy był nieśmiały. Wszedł do środka, zobaczył ze zdziwieniem wszystkich strażników w kwaterze.Wszyscy czekali na niego.
Po minie Northa zrozumiał że coś jest nie tak
-North co się stało?-zapytał zaniepokojony.
-No wiesz Jack...Jakby ci to powiedzieć-odpowiedział North. -No dobra.. Mrok wrócił i najgorsze... ma sprzymierzeńca. 
Zapadła cisza nawet wszystkie krasnale przestały hałasować.
-Ale.. jak to możliwe!?-zdumiał się Jack- Ale go pokonaliśmy!
-A jednak, ja cały czas się nad tym zastanawiam-powiedziała smutno Zębowa Wróżka -A było tak pięknie.
Nagle globus zaczął pękać, przerażeni strażnicy schowali się w gabinecie Northa.
 - A wogóle kto jest tym sprzymierzeńcem?-zapytał Jack.
- To Diabolina
Po tych słowach Frost zemdlał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz